Stale wracam w te same miejsca. Nie dlatego, że są wyjątkowe. Przeciwnie — mogłyby znajdować się niemal wszędzie.
Fascynuje mnie świat pomiędzy nocą a dniem. Niedookreślony, pozbawiony wyraźnych granic, tajemniczy.
Ulotny jak mgła rozproszona pierwszym światłem, zapach mokrej łąki czy ciepło porannego słońca na twarzy.
Staram się fotografować nie miejsca, lecz chwile, w których odnajduję to, co noszę w sobie. Smutek, melancholię, ale również zachwyt nad cudownym kręgiem życia...